Menu

Anielinka

Opowieść o niezwykłej dziewczynce z Zespołem Williamsa

Wpisy otagowane : przedszkole

zezerta

Ostatnie dwa tygodnie wakacji upłynęły nam na przygotowaniach do spotkania ZW i kupowaniu potrzebnych rzeczy do przedszkola dla Adasia i na rozpoczęcie roku szkolnego Anieli. Spódniczki w odpowiednim rozmiarze i mało szokującej cenie szukałam trzy dni z rzędu, w końcu się udało znaleźć coś co odpowiadało mojemu poczuciu estetyki, wygodzie Anieli i pozostałym dwóm warunkom. 27, 28 i 29 sierpnia spędziliśmy w przedszkolu na dniach adaptacyjnych, ja z Adasiem w jego grupie, Aniela u swoich ukochanych Pań w dawnej grupie. Adaś nie chciał się bawić z dziećmi, nie chciał robić niczego poza tym co sam w danym momencie sobie wymyślił. Malowanie farbami było w porządku, rosół też, na resztę pomysłów warczał bądź po prostu krzyczał. 

Pierwszego września odpoczywaliśmy po szaleństwach z naszą genetyczną familią. Drugiego się zaczęło. Nowe. Wszystko nowe!

Adaś poszedł do przedszkola z tatą żeby było mu łatwiej, nie było. Uczepił się Michała, nie płakał ale krzyczał ze złości. Kolejny dzień był już łatwiejszy, wszedł i nawet na mnie nie spojrzał. W grupie jest z Asią, którą znamy ("najmądrzejszą dziewczynką" jak mówi). Długo jednak sobie nie pochodził, po trzech dniach się rozchorował. Wrócił po tygodniu i znowu po weekendzie i swoich urodzinach był chory. Leżakowanie zaakceptował bez problemów. Panie chwaliły go bardzo, podobno jest najgrzeczniejszy ze wszystkich...Nie przejmuje się płaczem innych, nic go nie rusza, zjada posiłki bez problemów, a myślałam, że tutaj będzie prawdziwy cyrk. Jest idealnie. Zobaczymy co dalej. Adaśko będzie miał w przedszkolu angielski i tańce oprócz standardowej rytmiki i religii :)

Aniela

Aniela

Aniela

Aniela

Na rozpoczęcie roku szkolnego prawie się spóźniliśmy. Gryzucha dostała fajną Panią wychowawczynię, w klasie jest czworo uczniów, trzy dziewczynki i jeden chłopiec, a z Olą, z którą dzieli ławkę znamy się od zawsze ;) Aniela będzie realizowała podstawę programową identyczną jak dzieciaki w szkołach masowych, tyle, że w bardziej odpowiednich dla niej warunkach i z innym podejściem. Szkołę uwielbia, nie cierpi prac domowych, świetlicę też lubi. Pierwszego dnia miała lekcje dopiero na 12.00 ale uparła się żeby iść na 8 rano do świetlicy i poszła! Wytrzymała i była zadowolona. Zmęczona jest za to okrutnie. Mówi bez przerwy, skupiona jest na wszystkim z równą siłą, a bodźców mnóstwo. Przychodzi do domu i pada. Lekcje zazwyczaj odrabia z płaczem. Martwiłam się o angielski ale póki co niepotrzebnie, świetnie zapamiętuje słówka. Po pierwszej lekcji przyszła ze znajomością kolorów, po drugiej zwierząt itp. Bardzo jej się to podoba. Zajęcia komputerowe ma z Panem i to jej do szczęścia wystarczy, chociaż i same lekcje są fajne. Oprócz tego co każdy pierwszak ma w pakiecie Aniela chodzi jeszcze na logopedię, SI, rehabilitację i rewalidację. SI w szpitalu na razie zawiesiliśmy bo najzwyczajniej w świecie nie dajemy rady.

Od półtora tygodnia mamy kota. Szłam sobie 11 września po dzieci do ZPE, a tu mi coś w krzakach strasznie płacze. Wlazłam w te krzaczory chociaż czułam nosem, że to może być zobowiązujące. W żywopłocie siedziało małe czarne zakleszczone i przestraszone kociątko. Wyjęłam je. Okazało się, że nie umie chodzić. Obok ulica. Wzięłam tego szkraba, poszłam szybko do weterynarza ale miał zamknięte...Zabrałam kota do ZPE. Nikt po drodze nie skusił się na nią. Na SI tego dnia już nie poszliśmy. Wzięłam tego przerażonego zwierza do domu.

Kot

Nic nie chciała jeść, spała. Weterynarz wieczorem ją obejrzał, stwierdził problem z miednicą i pocieszył, że za tydzień, góra dwa będzie chodziła normalnie. Miał rację. Teraz już w ogóle nie widać, że kiedyś miednicę miała przetrąconą, je normalnie, skacze, drapie, gryzie. Sierota już sierotą nie jest.

Kot

Aniela nazwała ją Czarnusia, wszyscy mówimy raczej Kicia. Michał zrobił jej drapak z placem zabaw i mamy nadzieję na uratowanie dzięki temu mebli. Nie mam pojęcia co z nią zrobimy kiedy będzie trzeba jechać na turnus.

Adaśkowe trzecie urodziny były dla Anieli doświadczeniem niezwykle frustrującym. Tutaj pierwsze starcie, przyszła paczka od babci Hani i dziadka Andrzeja.

Adaś

W środku były tez upominki dla niej więc się ogarnęła.

Adaś

Z resztą moje urodziny też wywołały płacz ale ze względu na mniejszą ilość prezentów i zerową ilość gości troszkę łatwiej to przegryzła. Adaś pierwszy raz nie miał za to problemu z odbieraniem prezentów, życzeniami i całym szumem związanym z byciem jubilatem. Zero buntu, uśmiech i zadowolenie.

Adaś

Adaś

Nawet w przedszkolu cieszył się, że może razem z dziećmi świętować i częstować je słodyczami. Dostał piękne życzenia z obrazkami, które kolorowali jego koledzy i koleżanki z czego bardzo jest dumny. Impreza urodzinowa nie mogła się odbyć bez akcentów cyrkowych. Kręcenie talerzyka, klauniada i inne wygibańce.

Adaś

Aniela

Jutro kolejna próba. Dzieciaki zostają w placówce, ja idę walczyć z biurokracją w MOPS. Wydaje mi się, że zgromadziłam wszystkie dokumenty, ale zawsze mi się tak wydaje, a potem jest jak jest. Wracam po kilku dniach z kolejnymi kwitkami.

Na koniec zagadka. Co Adaś tam robi???

Adaś

Nasze zdjęcia ze spacerów kiedy Aniela pilnie się uczyła, a Adaś kazał się fotografować.

Adaś

Adaś

Adaś

© Anielinka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci