Menu

Anielinka

Opowieść o niezwykłej dziewczynce z Zespołem Williamsa

Wpisy otagowane : biurokracja

zezerta

Odbijam się w ostatnim czasie od drzwi biurokracji. Anieli skończyło się orzeczenie o niepełnosprawności 31 stycznia tego roku. Komisję mieliśmy bardzo szybko, już 7 lutego, a 15 mogłam odebrać nowy dokument. Tym razem na lat 5, rodzaj niepełnosprawności 12c czyli całościowe zaburzenia rozwoju. Za każdym razem inna kategoria :D Zrobiłam xero orzeczenia i najszybciej jak mogłam poszłam do MOPS. Brak orzeczenia oznacza odcięcie pieniędzy, a to nie są kwoty dla nas obojętne, mimo ich wysokości. Na miejscu oczywiście okazało się, że niczego nie załatwię ponieważ muszę złożyć nowe wnioski i dołączyć do nich dokumenty, a orzeczenie jest potrzebne w trzech egzemplarzach. Z ZUS zaświadczenie o niepobieraniu renty ani emerytury, z pracy Michała o zatrudnieniu i czy jest to praca zmianowa, z przedszkola o moim uczestnictwie w terapii i rehabilitacji dziecka. Tydzień zbierałam te papierki, udało się. Mam! Dzieci się trochę pochorowały w tak zwanym między czasie, więc nie mogłam iść do MOPS kiedy chciałam tylko wtedy kiedy miałam możliwość. W końcu poszliśmy. Dałam ten plik dokumentów: trzy zaświadczenia, trzy wnioski, bo do świadczenia inny, do zasiłku inny i do dodatku do zasiłku kolejny oraz oświadczenie, w którym miałam opisać jak zajmuję się córką w ciągu dnia żeby udowodnić, że nie mogę podjąć pracy. Na miejscu napisałam kolejne dwa oświadczenia, w których musiałam powtórzyć wszystko to, co było w zaświadczeniach plus informacje o nie posiadaniu pola uprawnego, o godzinach w jakich pracuje mój mąż, o naszej pełnosprawności itp. Łącznie kartka A4 mojej pisaniny. Napisałam też dwie prośby o zmianę decyzji w sprawie zawieszenia świadczeń (jakby wnioski nie wystarczyły). Pani, bardzo miła, zastanawiała się co by tu jeszcze napisać żeby się nie było do czego przyczepić... czułam się jak żebrak i złodziej w jednym. Kiedy już przybiła wszystkie pieczątki i podpisała się gdzie trzeba kazała mi napisać na oświadczeniu, że w ciągu 7 dni dołączę kolejne dwa zaświadczenia... Nie mieszkamy w miejscu stałego meldunku więc musimy przynieść dowody z MOPS w miejscowości meldunku, że nie pobieramy tam świadczeń. W październiku składaliśmy te dokumenty ale przecież jest nowe orzeczenie... Złodziej zdążyłby pojechać, załatwić pieniądze, wrócić i załatwić drugie więc trzeba złodzieja pilnować. Poprosiłam mamę żeby poszła do MOPS i wzięła dla mnie to zaświadczenie. Niestety. Muszę napisać oficjalną prośbę i tylko wtedy wydadzą. Rozumiem potrzebę potwierdzania tych wszystkich niezbędnych informacji ale nie rozumiem dlaczego ten system, a raczej jego brak nie jest jakoś zintegrowany. Czekam zatem na listy, które zaniosę do urzędu. W ten piękny sposób drugi miesiąc jesteśmy bez pieniędzy, które nie wiadomo kiedy będą. Nawet normalnie bywają w rożnych terminach, najwcześniej 5 najpóźniej 30 dnia miesiąca, jak będzie teraz? Ile trwa procedura????? Ciekawa jestem. Pewnie w połowie kwietnia wpłacą na konto część przypadającą za ten miesiąc, będzie trzeba tam znowu pójść, napisać prośbę, oświadczenia i może jeszcze złożyć jakiś dokument z Urzędu Pracy żeby udowodnić, że w ciągu tych dwóch miesięcy nie zarejestrowałam się jako bezrobotna i oddadzą należność za luty i marzec. Zobaczymy. Strasznie mnie to denerwuje. Żeby to jeszcze były kwoty, które starczają na normalne funkcjonowanie ale człowiek idzie jak żebrak żeby wyrwać trochę pieniędzy na jako takie przeżycie i jest traktowany jak złodziej. Niestety nie mam wyjścia i zniżam się, pokornie wypełniając wszystkie te papiery, a potem czekam aż rzucą. Marnie to wygląda. Wiem, narzekam ale kurde nie powinno tak być i wkurza mnie jak ktoś mi wmawia, że jest ok i powinnam być wdzięczna ponieważ umożliwiono mi opiekę nad dzieckiem. Żarty jakieś.   

Z pozostałych nowinek, już bardziej optymistycznie - Aniela straciła zęby! Wypadły jedynki górne. Uroczo wygląda :D

Mleczaki

Historia jest straszno - śmieszna. Otóż nasze dziecko przestało gryźć przednimi zębami, używała już od dłuższego czasu tylko trójek i czwórek. Szczęka jakoś tak dziwnie zaczęła jej się zwężać. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego nie gryzie normalnie tylko miętoli wszystko i miażdży. Na przystanku pewnego pięknego dnia, Gryzucha dostała batonik, znowu dziwnie się z nim rozprawiała więc przytrzymałam go z przodu i kazałam - matka terrorystka - ugryźć jedynkami i dwójkami. Posłusznie ugryzła. Najpierw był wrzask, potem zły i krew. Zęby położyły się na batoniku... Pierwszy raz zrezygnowała ze słodyczy... nie chciała nawet na niego patrzeć. Zęby musiały się już długo ruszać ale Aniela ma kłopot z określeniem tego co się z nią dzieje więc po prostu z nich nie korzystała. Rozbujały się na dobre, jeden został wyciągnięty przeze mnie, drugiemu pomogła Pani dentystka, którą spotkaliśmy na korytarzu w szpitalu. Poszliśmy w zupełnie innej sprawie ale Gryzucha się pochwaliła znajomej Pani swoim trofeum w postaci dziury i wiszącą jedynką i została zaproszona na fotel, tak w biegu. Trochę łez się polało ale z powodu sprzężonego powietrza, dmuchanie jest najbardziej nieprzyjemnym doznaniem w gabinecie stomatologicznym. Nawet nie zauważyła narzędzia zbrodni i samego czynu :D

Mleczaki

W styczniu Aniela miała imieniny i dostała swój upragniony strój clowna :) Znalazłam idealny w sklepie z używaną odzieżą :) za całe 8,50 z peruką!!! Wykorzystała go na balu w przedszkolu kilka dni później :) Pełnia szczęścia!!

Clown

Na dworze wiosna, korzystamy mimo choroby, a właściwie dzięki niej, ze słońca patrząc jak topnieje iglo.

Aniela siadała w nim bardzo chętnie.

Iglo

Adaś wolał patrzeć przez okno.

Iglo

W takiej pozycji prowadzili swoje rozmowy. Adaś na foczkę...ar ar ar.

Iglo

© Anielinka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci