Menu

Anielinka

Opowieść o niezwykłej dziewczynce z Zespołem Williamsa

Wpisy otagowane : kot

zezerta

Podwójna tęcza.

Taki oto widok uszczęśliwił mnie i pozytywnie nastroił w drodze do MOPSu, nie pamiętam tylko czy było to podczas pierwszego czy drugiego marszu do tej instytucji. Zrobiłam zdjęcie i spadł na mnie deszcz, takie porządne lanie - Łaską, jak wierzę. Jest Przymierze, jest Łaska. Najpierw musiałam zaktualizować adres w US żeby dostać zaświadczenie z nowym. Niestety nie było kolejek i zaświadczenie urzędnik wydał mi na stary adres ponieważ wniosek o zmianę adresu jeszcze nie zdążył się wklepać w system. W MOPSie stałam w kolejce jako 19 lub 20 - trudno powiedzieć. Przez godzinę w drzwiach i kolejną już na korytarzu. Czekanie na coś się przydało. Okazało się, że brakuje mi jeszcze dwóch wniosków z informacjami, które dla mnie były oczywistymi ale potrzebowały jednak dodatkowej kartki z podpisem, wypełniłam więc na miejscu. Wszystkie dokumenty miałam prawidłowo wypełnione ale...wydrukowane z internetu ze strony olsztyńskiego MOPSu, a co za tym idzie w innym formacie i z większą ilością stron. Gdyby był ze mną Michał (składał podpisy w niektórych miejscach) musiałabym przepisywać wszystko raz jeszcze na druki wyłożone przez MOPS, skończyło się na jednym. Wnioski zostały przyjęte ale...nie miałam zaświadczenia ze szkoły, oświadczenie, którego druk wzięłam z internetu jest nieważne. Musiałam donieść wypełniony drugi wniosek żeby dostać 100zł na rozpoczęcie roku szkolnego, o które mogłam się starać w zeszłym roku ale tego nie zrobiłam ponieważ nie było pewne czy Aniela faktycznie do szkoły pójdzie. Urzędnik "pozwolił" mi nie stać w kolejce kiedy będę donosić te dokumenty. Następnego dnia pojechałam znowu. 20 osób w kolejce...wściekłość na każdego kto wchodzi bez kolejki i podaje jakieś tam kartki...zdecydowałam się odstać swoje żeby nikogo do grzechu nie skłaniać ;) 2,5 godziny. Sprawa załatwiona. Świadczenia przyznane, dziękujemy, do zobaczenia następnym razem.

Przerywnik. Balon nad Nagórkami i dzieci biegnące do Placówki.

Balon.

Kot.       Jest.        Dzisiejszy wpis powinien nosić tytuł "Ale...", nie stosuję ich jednak - tytułów. Czarnusia zwana Kicią skończyła swój żywot szybko. Nie sama niestety. Była z nami 17 dni. Wyzdrowiała w naszym domu błyskawicznie chociaż nie była idealnie sprawna ruchowo. Chyba było jej tu dobrze. Pierwszy zwierzak w naszej rodzinie :(

Czarnusia

Zginęła w wersalce. Bez krwi. Michał jej nie zauważył kiedy chował kołdrę. Zobaczyliśmy siadając do śniadania...Tak płakałam, że Aniela po chwili rozpaczy przestała się zajmować swoim smutkiem. Interesowało ją tylko to żebym ja przestała. Dzieci chyba nie zdają sobie sprawy z tego co się stało. Kicia umarła, tata zawiózł na zwierzęcy cmentarz. Koniec. Chcieli tylko pogłaskać na pożegnanie. Wywrzeszczałam się za całą rodzinę. Musiałam się wziąć w garść, w końcu to tylko kot i czasu się nie cofnie. Żal i smutek straszny. Tego dnia śpiewaliśmy z chórem na peregrynacji Matki Bożej Miłosierdzia, a ja miałam do zaśpiewania Psalm. Głowa bolała mnie potwornie, w autobusie mnie mdliło, na przystanku zrobiło mi się słabo. Na próbie dreszcze. Wszyscy myśleli, że jestem chora. Nie mogłam nic powiedzieć bo znowu zaczęłabym płakać i po balu. Udało się. Nawet nie fałszowałam, podobno, ja nie wiem bo nic nie słyszałam. 

Parafia M.B.Wspomożycielki Wiernych

Parafia M.B.Wspomożycielki Wiernych.

Następnego dnia Michał przyniósł do domu drugiego kota. Imre zwany Tygrysem. Chłopak. Zapchlony. Totalnie inny charakter. Wszystkożerny i uzależniony od mleka. Mam nadzieję, że umrze naturalnie.

Kot

Kot.

Aniela szczęśliwa. Adaś tym kotem nie rzuca ale też nie traktuje go zbyt dobrze :/ Kot jest złodziejem. Wbiega niespodziewanie na stół i kradnie - wyjął Adasiowi płatki z mleka...kiedy jadł!!!!!! Między jedną łyżką a drugą!!!!!!! Można się z nim bawić i nie miauczy tak przeraźliwie jak Czarnusia. Adaś tylko kilka razy spytał czy tego kota tata też przygniecie. Taka historia. Kot się wspina po szufladach, suszarce i nie tylko. Lubi spać na moim karku.

Kot.

Aniela w szkole radzi sobie całkiem dobrze. Zmęczenie nadal ogromne. Emocjonalność w rozsypce. Zajada stres, cały czas jest głodna, gdybyśmy pozwolili jadłaby trzy razy tyle co ja. Prace domowe są koszmarem zazwyczaj. Dziewiąty października był wyjątkiem, praca domowa długa ale zrobiona bez piśnięcia i ładnie!!!!! Szlaczki są mega wyzwaniem. Gryzucha ma problem z odwodzeniem barku, gdybyśmy pisali w Polsce od prawej do lewej byłoby dobrze. Poza tym linie są dla niej niewidoczne. Jeśli różnią się od siebie kolorem to jeszcze ale różnicy w szerokości nie dostrzega. Jeśli ma w liniach narysowany szlaczek, który ma poprawić po śladzie to nie wie które kreski są właściwe. Zmieszczenie się w konturach - dramat. Za to opanowała myszkę od komputera i wreszcie potrafi włączyć i wyłączyć muzykę :) Chodzi i mówi "my body, my body", a po dzisiejszej mini lekcji z rodzicami mówiła "my big body".

Autochodzikowa lekcja.

Autochodzik.

Ciężka robota z tym naszym Gryzoniem ale warto. Zapał duży i wsparcie ogromne w nauczycielach!!!!! Mieliśmy uroczystość. Została dzisiaj pełnoprawnym uczniem Szkoły Podstawowej. Złożyła ślubowanie i dostała tarczę. 

Pasowanie na ucznia.

Moja "galowa" córka z fachowo uciachanymi włosami. Krawieckie nożyce to uczyniły.

SP4

Aniela jako przedstawiciel grupy miała do powiedzenia kilka słów, składających się w całość z wierszowanymi przemowami uczniów pozostałych klas.

Pasowanie na ucznia również zostało nagrane, jeśli będzie mi udostępnione - wkleję :) Jestem za mała i nie dałam rady zrobić zdjęcia :/ 

Piękna, ciepła, słoneczna pogoda oraz wizja leniuchowania piątkowego i słodkiego "nic na jutro nie muszę robić" pozwoliła nam na wesołe hasanie po patio.

ZPE Olsztyn

ZPE Olsztyn

ZPE Olsztyn

Adaś po chorobie wrócił do przedszkola. Dostaje teraz lek na alergię. Też jest rozbity. W przedszkolu nie chce rozmawiać, ożywia się na wiadomość o moim czekaniu za drzwiami na Niego. Opowiada mi niestworzone historie. W sali jest sam, bez dzieci i bez pań itp. W domu obrywa się kotu i Anieli. Dzisiaj się zbuntował i wchodząc do sali płaczem zakomunikował swoje niezadowolenie. Wieczorem 39 stopni. Wytrzymał bez choroby 8 dni. Co dalej zobaczymy.

W środę po powrocie z chóru zostałam przywitana newsem. Aniela wykąpała kota. Imre lubi łazić po wannie. Aniela się myła, kotek zajrzał, wzięła go i wykąpała. Pływał w tej pianie bez miauknięcia. Jaki czyściutki był i puszysty!!!!!!!!!!!!!!!! Ile radości w domu!!! Coś czuję, że to nie był ostatni raz bo kot nadal do wanny zagląda. 

Tutaj sobie śpią razem dwa Gryzonie.

Drzemka.

Wygląda na to, że jednak w styczniu na turnus pojedziemy :) Bieszczady były dla nas nieosiągalne chociaż marzy mi się pobyt w tak urokliwym zakątku. Zmieniono miejsce i ruszamy nad morze - Dąbki! Tam nas jeszcze nie było! Zaczęły wpływać pieniądze z 1% więc jest nadzieja na uzbieranie tych prawie 6 tysięcy.

Dziękujemy Wam bardzo nasi Kochani Darczyńcy!!!!! Wasza pomoc jest dla nas niezwykle cenna!!!!

Dziękuję!

© Anielinka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci