Menu

Anielinka

Opowieść o niezwykłej dziewczynce z Zespołem Williamsa

Wpisy otagowane : wakacje

zezerta

Adaś dzisiaj zapytał czy możemy przeprowadzić się do Muszyny. Wizja braku kontaktu z babciami, dziadkami i resztą rodziny i znajomych nie zrobiła na Nim wrażenia, miał rozwiązanie - niech przeprowadzą się wszyscy. Aniela nie chce się przeprowadzać. Adaś założył plecak i powiedział:"Jadę do Muszyny". Pojechał, zadzwonił z pociągu, potem z dworca na mecie. Zamieszkał w domu o jakimś dużym numerze. Nie da się ukryć, nasz wakacjoturnus bardzo Mu się podobał. Przygody to nasza specjalność, a te wakacje były wyjątkowo przygodne.

Wyruszaliśmy burzliwie. Jakiś miesiąc  albo ciut więcej przed wakacjami okazało się, że nasze ukochane koleje zlikwidowały codzienne połączenie na trasie Warszawa-Muszyna. Pociąg ruszał ze Stolicy w piątek, z Muszyny w niedzielę i tyle. Mieliśmy do końca nadzieję na zmianę rozkładu jazdy na wakacje, niestety. Od razu po ostatecznej zmianie rozkładu, czyli dwa tygodnie przed wyjazdem, Michał poszedł kupić bilety. Miejsca w pociągu już nie było, bilety rozeszły się jak świeże bułeczki. W kasie/informacji nie dawali nadziei na dostawienie wagonów. Kupiliśmy bilety powrotne. Znaleźliśmy wspaniałe połączenie autobusowe. Najpierw z Olsztyna do Warszawy Radexem, potem dreptanie pieszo na dworzec kolejowy żeby pojechać pociągiem na inny dworzec, z którego ruszaliśmy autobusem PKS Mława do Krynicy. W Krynicy dreptanie na przystanek i busikiem do Muszyny. Cudowny plan.

W piątek Aniela miała zakończenie roku szkolnego, w sobotę śpiewaliśmy do południa z chórem na egzaminie naszego dyrygenta (dostał 5, nie zaszkodziły Mu nasze pomyłki, zdolny jest), w okolicach 16 ruszaliśmy w trasę. Wszystko szło gładko. PKS Mława był co prawda w kiepskim stanie technicznym i toaleta była zamknięta na całej trasie ale dojechaliśmy zdrowi. Nikt nie wymiotował i nie sikał w majtki. Dwóch pasażerów za to głośno gadało całą noc. Wysiadaliśmy z autobusu jako ostatni. Było coś koło 5 rano. Michał wyciągnął bagaż, zarzuciłam plecak na plecy, Aniela miała awarię więc zajęłam się ratowaniem odzieży, kierowca zakręcił i odjeżdżał kiedy zdjęłam plecak żeby się od ciężaru uwolnić i znaleźć toaletę. To nie był mój plecak. Miał inny kolor, był lżejszy i miał za luźne szelki, miał też inny numer niż ten u mnie przy bilecie. Przyznaję - w takich chwilach lepiej nie słuchać słów, które wypowiadam. Przystanek wcześniej, w biegu, wysiadała kobieta z synem. zabrali nasz plecak, zostawili swój. Wczesny ranek, niedziela, miasto widzimy pierwszy raz w życiu i nie zamierzamy w nim zostać, za chwilę bus mający nas zawieść do celu. Pojechaliśmy dalej. W plecaku były wszystkie moje ubrania i prawie wszystkie Anieli, nasze buty i kosmetyki itp. W plecaku, który niosłam - cały dobytek nastolatka płci męskiej, niestety wyższego ode mnie. Ani mój bagaż ani tego chłopaka nie był podpisany. Po przyjeździe do hotelu odszukaliśmy w internecie telefon do PKSu, zgłosiliśmy sprawę, potem dzwoniliśmy na policję, dałam ogłoszenie na stronie zagubionych rzeczy i na FB. Nic. Cisza. Przez trzy dni nikt nie szukał swoich rzeczy, przynajmniej nie tam gdzie my szukaliśmy. Przyjaciół poznaje się w biedzie, oj tak. Nie zabrakło nam niczego. Nawet antyperspirant z łazienki Agnieszki okazał się być tym jedynym, moim ulubionym :) Proponowano nam pomoc na każdym kroku. Dziękujemy Wam bardzo! Ponieważ wszelkie znane nam sposoby światowe zawiodły sięgnęłam po niezawodną Trójkę: św.Antoni, św.Juda Tadeusz i św.Rita. Zmasowany atak do ludzi od spraw beznadziejnych. Nie zdążyłam nawet słowa modlitwy wypowiedzieć tak im się spieszyło. :) Tylko pomyślałam o Nich i po głowie zaczęło mi się tłuc: PKS Krynica. Rano zrobiłam ogłoszenie, wydrukowano mi je w recepcji, znajomi zawieźli Michała na ten PKS. Ogłoszenia wieszać już nie musiał, był tam telefon do właściciela plecaka. Okazało się, że Pani owszem szukała zguby ale u innego przewoźnika niż ten, który nas wiózł. Po trzech dniach odzyskaliśmy swoje rzeczy. Historia długa ale pouczająca: 1.Podpisz swój bagaż. Podpisałam. 2.Do życia nie potrzeba wielu rzeczy, a brak przywiązania do przedmiotów daje ogromny pokój w sytuacjach podbramkowych.

Znajomych mamy wspaniałych!

© Anielinka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci