Menu

Anielinka

Opowieść o niezwykłej dziewczynce z Zespołem Williamsa

Wpisy otagowane : Zapasy-z-zyciem

zezerta

Pożyczyłam od koleżanki książkę ze względu na opowiadanie, w którym przewija się temat Zespołu Williamsa. Sam autor i Jego styl pisarski zupełnie nie w moim guście, taki New Age-owy, pełen mądrości sentencyjnych, bardzo zbliżony do Paulo Coelho, na którego to pisarza mam alergię. Coś jednak wyszło i warte zatrzymania. Eric- Emmanuel Schmitt "Zapasy z życiem" - polecam ze względu na trafność nakreślenia w kilku zdaniach charakterystyki osoby z Zespołem Williamsa. Napisał coś czego na zewnątrz się nie dostrzega, a w środku uwiera jednak. Zapewne znał osobę z ZW. Chciałam jakiś cytat umieścić ale chyba lepiej sami sobie przeczytajcie. Tyle o opowiadaniu. Dzięki Bogusiu!!!

Doskwiera nam ostatnio coraz bardziej rozbicie emocjonalne Anieli. Odnoszę wrażenie, że mówienie stało się dla niej potrzebą fizjologiczną silniejszą od kontroli pęcherza i w ogóle czymś co jest konieczne do życia w każdej jego sekundzie. Wczoraj w nocy śpiewała przez sen i gadała z kotem. W szkole trzyma się dzielnie, jest uśmiechnięta, gotowa do pomocy, miła, pełna entuzjazmu i radości (zazwyczaj). Wracamy do domu i bańka pęka. Potrzebuje dziewczyna odreagować. Nie można cały czas się uśmiechać, a w szkole trzeba. Gryzucha bardzo dba o swój zewnętrzny wizerunek. Nie byłaby zadowolona wiedząc, że to piszę i pewnie kiedyś mi wypomni jak już się czytać nauczy. W domu więc wrzeszczy i płacze. Nie cały czas oczywiście ale jednak. Gada bez przerwy, wypowiadając każdą myśl i komentując wszystko co zobaczy czy usłyszy. Zaczęłam w domu wprowadzać znowu elementy SI żeby trochę ją wyciszyć - pomaga doraźnie :) Ma takie "napady" kiedy lubi coś lub kogoś ugryźć albo zaczepić kuksańcem, siebie podrapać, ścianę... Jak to dobrze, że już niedługo turnus :) Kibicujcie jak kto umie to damy radę!

Z nowinek - Aniela ma 122 cm wzrostu!!!!!! Waży 26 kg!! Wystrzeliła w górę zadziwiająco. Chyba będzie trzeba przyspieszyć badania poziomu hormonów tarczycy, może dlatego wróciły problemy z trzymaniem moczu i ogólną trudnością z opanowaniem emocji???? Nefrolog nam umknął przez moje zakręcenie, potem przez zakręcenie rejestracji internetowej poradni i czekamy kolejny miesiąc. Udało się za to zaklepać termin u ortodonty - ukłony znowu w stronę Bogusi! Idziemy już 20 stycznia. Zęby krzywią się coraz bardziej, trzeba coś z tym zrobić.

Aniela zaskakuje mnie rozumieniem matematyki. Do tej pory był problem z policzeniem bez błędu do dziesięciu. Teraz prawie się nie myli, zaczęła rozróżniać kropki na kostce i kojarzyć je z cyframi. W obrębie trzech liczy w pamięci!!!!! Na konkretach ale jednak. Pokazując jej palce lub przedmioty, mówię odejmij od 3 1, dodaj 2 do 1 i nie liczy po kolei tylko mówi wynik!!!!! Dla mnie to ogromny skok, pamiętam zajęcia z dziecięcej matematyki w styczniu...to była masakra. Taka niespodzianka. Z pisaniem jest problem, po śladzie jakoś idzie ale sama nie chce. Zacina się i koniec. Jak sobie sama usiądzie przy biurku i bazgrze to jest ok, napisze literkę lub "mama" czy "tata". Kiedy trzeba zrobić jakieś konkretne zadanie - nie. Powolutku jednak idzie do przodu. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Jest w dobrej szkole, ma świetnych nauczycieli, wspomaganie z turbo doładowaniem od ACentrum i Przyjaciela - będzie tylko lepiej!

Pierwszy raz od wielu miesięcy Aniela się rozchorowała ale nie jakoś mocno. Taki mamy stały termin co roku. Przed świętami zawsze, w okolicach odwiedzin Mikołajów różnej maści i Jarmarku z rzeźbami lodowymi. Tradycja musi być zachowana. Rzeźb nie widzieliśmy. Adaś kiedy usłyszał, że dzisiejszy wypad na Jarmark odwołany, ja idę na spotkanie, a oni z tatą będą odkurzać i myć okna powiedział - "Ja to jestem bardzo zaskoczony, ja to wtedy będę pił." Z tymi oknami to Michał nagiął rzeczywistość. Takie powiedzenie mamy w domu, i jeszcze jedno -  kiedy Aniela zadaje pytanie gdzie ktoś jest i odpowiedź jest oczywista, mówimy:"wyjechał do Afryki, karmić Murzynki". Niestety w to wierzy czasami i mówi: "O nie! Kiedy wróci?"

W ogóle ostatnio dialogi siostrzano-braterskie są zaskakujące. Ta rozmowa to już jakiś czas temu miała miejsce ale co tam, przytoczę. Aniela nagle wypaliła taki monolog pełen triumfu (zapisałam sobie więc zero ściemy): "Będę miała męża Sebastiana i urodzę Agnieszkę i Filipa. Nie! Pójdę do ks. Mariusza i zapytam czy jest jakiś chłopak żebym mogła być jego żoną." Adaś na to: "Ale Aniela Ty nie możesz!!!!!! Ty jesteś moją siostrą!"

W poniedziałek Gryzucha musi zakończyć chorowanie bo gra w jasełkach. Znowu dwa przedstawienia w ciągu jednego dnia. Dzielna dziewczyna :) Mam nadzieję, że uda mi się coś nagrać. We wtorek Adaś musi ozdrowieć ponieważ śpiewamy wspólnie kolędy w jego grupie przedszkolnej i szkoda by było przegapić. 

Z różności to powiem Wam jeszcze, że warto czasem pogrzebać w szafie :D Wyciągnęłam ostatnio koszulkę, której w szafie być już nie powinno. Kupiłam ją sobie w second hand za kilka pensów do pracy przy taśmie w Memory Lane Cakes. Adaśko zobaczył mnie w niej pierwszy raz i się zachwycił: " O mamo! Jaką masz fajną bluzkę!" Docenił syn zakup sprzed 8 lat. Uwaga! To mogą być silne emocje. Zdjęcie sprzed 8 lat w tejże koszulce, w naszym pokoju w Cardiff :D


Superman

Cudowną miałam fryzurę...

Jakoś tak dużo cytuję dzisiaj :) Niech czasem i tak będzie.

Wracając do tematów Mikołajowych. Dzieciaki chciały napisać list do Mikołaja, zrobiły to jeszcze w listopadzie. Zanotowałam skrzętnie każde słowo. Napisałam za nich, pomogłam narysować choinkę, którą sami udekorowali. Aniela nie napisała sama swojego imienia (jeszcze!), trzymałam jej rękę póki co ale myślę, że już niedługo się i to uda. 

list do Mikołaja

Marzenia z tego listu spełnione. Za czekoladkami z reniferem trochę się nachodziłam. Hulajnogę wyperswadowaliśmy, może naklejkę jej zrobimy to przyklei sobie na tą, którą już ma. Potem powstał jeszcze nie spisany aneks, który się właściwie nie kończy :D Zachłanne bestie ;) Kwestia mnogości Mikołajów naśladowców tudzież pomocników i św. Mikołaja biskupa, który w Niebie, w tym roku jakoś tak przeszła bez bólu. Aniela chwyta wszystkie wersje, Adaś miał jakieś przemyślenia ale się nimi ze mną nie podzielił. Gryzucha podczas odwiedzin Mikołaja w szkole nie pisnęła ani słowem (przy Nim), że poznaje swojego kochanego Księcia, Pana Kazika. Pani wychowawczyni powiedziała - "mój Książe Kazik był Mikołajem". Uprzejma dziewczynka, nie chciała ulubionego Pana konserwatora urazić. Przy mnie zachwycała się tylko żółtym dzwonkiem, wczoraj chyba dopiero coś o zdemaskowaniu nabąknęła ale poszło zupełnie naturalnie. W zeszłym roku miała przywidzenia, latające sanie itp., wyobraźnia mocno dawała o sobie znać, na słowa "Mikołaj umarł" wpadała w ogromną rozpacz mimo tego, że znała legendę o prawdziwym świętym i nie miała problemu z przyjęciem obcowania świętych (ile z tego rozumie nie wiem ale przyjmuje). Teraz jakoś tak normalniej :)

Takie zdjęcie pojawi się z inicjatywy mojej mamy w Gazecie Nowomiejskiej z tekstem naszego podziękowania dla Darczyńców z Nowego Miasta. Ładne?

Dziękujemy!!!!

Dziękuję

Zaproszenie jeszcze na koniec dla mieszkańców Olsztyna i okolic. Koncert Kolęd w wykonaniu chóru, w którym mam przyjemność śpiewać oraz dwóch innych chórów z Sępopola i Gutkowa, zaśpiewamy też wszyscy razem :) 29 grudnia, niedziela, godzina 19.00 (po wieczornej Eucharystii, która o 18.00) Parafia M.B. Wspomożycielki Wiernych na Likusach. Dla mieszkańców Dobrego Miasta - tam mój chór będzie śpiewał 6 stycznia, ja już będę z dziećmi w Dąbkach. 

Zrobiła się nagle 24.30 więc kończę.

 

© Anielinka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci